Z słuchawek podłączonych do pracowego komputera sączą się piosenki. Playlista na youtube wybrała Czarny blues o czwartej nad ranem SDM'u.
Słuchanie SDM sprawia mi radość tylko pośrodku gór albo nad jeziorami, gdy płonie ognisko a czas nie ma końca.
Przy biurku w pracy jednak wyraźnie słyszę te teksty i jest mi smutno i źle. Chciałabym być już w domu i przeżywać nasze turbulencje, wspierać się i śmiać, leczyć przeziębienie pod kocem, tulić i wtulać się w siebie.
Marzę by zamknąć oczy i słuchać odgłosów domu. Może usłyszeć dawno niesłyszanego sąsiada zza ściany....
środa, 30 listopada 2011
Etykiety:
codzienność,
my
poniedziałek, 21 listopada 2011
Dlaczego w domu musi być dużo półek.
Bo kocham książki dla dzieci i te o gotowaniu. I podróżnicze i reportaże. I jeszcze fantastykę i kryminały. I babską lekturę do poduszki i mądre romanse wyciskające łzy. Biografie, pamiętniki i autobiografie. I książki o starej Warszawie i o tym co minęło.
I albumy o sztuce, fotografii i geografii oraz własne albumy wypełnione zdjęciami.
I podręczniki do psychologii, antropologii i socjologii.
I jak sroka zbieram, czytam, oglądam i się zachwycam.
I jak na razie mam za mało ścian..
I albumy o sztuce, fotografii i geografii oraz własne albumy wypełnione zdjęciami.
I podręczniki do psychologii, antropologii i socjologii.
I jak sroka zbieram, czytam, oglądam i się zachwycam.
I jak na razie mam za mało ścian..
Etykiety:
codzienność,
ja
czwartek, 17 listopada 2011
Siostra O
O jest i będzie. O adoptowała mnie a ja ją. Mogę jej powiedzieć wszystko, bo O potrafi słuchać i patrzeć na świat oczami drugiego człowieka. Dziś z O poważna rozmowa, jej łzy i moje łzy w odpowiedzi na jej historię. Tak mi smutno razem z nią. Czułam się jak siostra albo jak mama...smutne a jakże podnoszące na duszy i dodające skrzydeł uczucie - mam Siostrę!
Etykiety:
codzienność,
słowa klucze
wtorek, 15 listopada 2011
Turbulencje...
trochę strachu, trochę mdłości, sporo modlitw...ale miną, jak to turbulencje. Możliwe, że wylądujemy twardo, może bez podwozia, ale wylądujemy. Bagaże się znajdą albo pogubią...nie wiem. Wiem, że przeżyjemy trzymając się za rękę i wiedząc, że będzie dobrze...a potem, potem zaczniemy planować znowu.
Życie!
Życie!
Etykiety:
codzienność,
my
niedziela, 6 listopada 2011
Przedpołudnie
Przedpołudnie z Mamą, najwspanialszą z Mam. Sklepy, kawa i moje łzy, łzy które chyba chciałam dawno uronić w jej towarzystwie, łzy których chyba Jej też brakowało. Taka kochana, mądra, piękna- moja Mama, najwspanialsza z Mam.
Jest silna, delikatna, dyplomata, negocjator, stylista i dekorator wnętrz. Moja Mama!
Jest w niej coś kategorycznego, coś co sprawia, że trzeba się jej słuchać. Ta postawa sprawia jednak, że czuję się bezpiecznie, bo Mama wie. Bo pomimo moich 30 lat, moja Mama (i Tata i On) to gwarancja mojego bezpieczeństwa. Bo wiem, że w Jej (i Ich) ramionach wszystko może odzyskać odpowiednie proporcje. Bo Oni mają moc!
Potrzebowałam czasu tylko dla Nas, tak jak potrzebuję tylko mojego czasu z Tatą. Dziś tak spokojnie i tak swobodnie, że słowa w miejscu publicznym popłynęły, a za nimi moje łzy. A za łzami jakieś ukojenie, bo jak do Niej mówię (tak zresztą jest od zawsze), jak Jej powiem, jak wyrzucę z siebie emocje, obawy, myśli, wątpliwości to w głowie mi się układa.
Wiele lat temu moi Rodzice przeżyli ponad rok mojego płaczu, byli przy mnie, wspierali słuchali. Patrzyli jak się zmieniam, jak wykluwam, jak zrywam jedne znajomości i rozpoczynam kolejne. Szczególnie Mama ze swoją mądrością i umiejętnością słuchania, jak najlepszy psycholog.
Nie zawsze bywa nam łatwo, czasami się ścieramy...ale Ona zawsze w końcu mówi, że możemy mieć inne zdanie i że chodzi o to by te zdanie powiedzieć. A że czasami boli (mnie i Ją), cóż czasami musi..
Jest silna, delikatna, dyplomata, negocjator, stylista i dekorator wnętrz. Moja Mama!
Jest w niej coś kategorycznego, coś co sprawia, że trzeba się jej słuchać. Ta postawa sprawia jednak, że czuję się bezpiecznie, bo Mama wie. Bo pomimo moich 30 lat, moja Mama (i Tata i On) to gwarancja mojego bezpieczeństwa. Bo wiem, że w Jej (i Ich) ramionach wszystko może odzyskać odpowiednie proporcje. Bo Oni mają moc!
Potrzebowałam czasu tylko dla Nas, tak jak potrzebuję tylko mojego czasu z Tatą. Dziś tak spokojnie i tak swobodnie, że słowa w miejscu publicznym popłynęły, a za nimi moje łzy. A za łzami jakieś ukojenie, bo jak do Niej mówię (tak zresztą jest od zawsze), jak Jej powiem, jak wyrzucę z siebie emocje, obawy, myśli, wątpliwości to w głowie mi się układa.
Wiele lat temu moi Rodzice przeżyli ponad rok mojego płaczu, byli przy mnie, wspierali słuchali. Patrzyli jak się zmieniam, jak wykluwam, jak zrywam jedne znajomości i rozpoczynam kolejne. Szczególnie Mama ze swoją mądrością i umiejętnością słuchania, jak najlepszy psycholog.
Nie zawsze bywa nam łatwo, czasami się ścieramy...ale Ona zawsze w końcu mówi, że możemy mieć inne zdanie i że chodzi o to by te zdanie powiedzieć. A że czasami boli (mnie i Ją), cóż czasami musi..
Etykiety:
my,
słowa klucze
środa, 2 listopada 2011
K***A!!!!!!!
ilość emocji jest do nieogarnięcia. Niepokój i zdenerwowanie. Podcięte skrzydła i smutek....bo nie wiem czego mam się spodziewać. Wierzę i ufam, możne bardziej zawierzam całą siebie, oddaje...a dziś się boje, nie o siebie ale o Jego szczęście.
I może ten swój strach wyrażam w sposób nieodpowiedni, emocje wylewam na głowę tego kogo chciałabym pocieszyć.
K***A!!!!!!!
I może ten swój strach wyrażam w sposób nieodpowiedni, emocje wylewam na głowę tego kogo chciałabym pocieszyć.
K***A!!!!!!!
Etykiety:
codzienność,
my,
Zmiana
Wczoraj spadły wszystkie liście...
Wieczorem na spacerze na chodnikach i na alejkach dywan z liści - żółtych, zielonkowatych, czerwonych...wczoraj spadła ich większość. Jeszcze w piątek za oknami złoto i brązowo, dziś tylko brązowe gałęzie drzew i zimno i mglisto.
Dobrze, jest listopad, dobrze moje myśli są niespokojne, dobrze bo to jak jest za oknem odpowiada temu co kołacze się mi po głowie. Potrzebuję tego miesiąca, gdy zimno, plucha, szaro i brunatno. Potrzebuję by pomyśleć i poukładać sobie w głowie. Do nadrobienia mam kurs dorosłości i odpowiedzialności, spoglądając wstecz widzę że nie uzbierałam przez lata pracy wystarczającego kapitału - i materialnego i intelektualnego. Zgubiłam się gdzieś w pewności siebie i optymistycznym patrzeniu na świat.
Dobrze jednak, że przyszedł ten moment - mogę nadrobić (po raz 2 w przeciągu dwóch lat).
Grzeję się w cieple moich bliskich, dodajemy sobie otuchy, walczymy o siebie. A ja czytam w internecie smutne i pełne nadziei historie...potrzebuję myśleć i potrzebuję czuć.
Listopad - czas porządków.
Dobrze, jest listopad, dobrze moje myśli są niespokojne, dobrze bo to jak jest za oknem odpowiada temu co kołacze się mi po głowie. Potrzebuję tego miesiąca, gdy zimno, plucha, szaro i brunatno. Potrzebuję by pomyśleć i poukładać sobie w głowie. Do nadrobienia mam kurs dorosłości i odpowiedzialności, spoglądając wstecz widzę że nie uzbierałam przez lata pracy wystarczającego kapitału - i materialnego i intelektualnego. Zgubiłam się gdzieś w pewności siebie i optymistycznym patrzeniu na świat.
Dobrze jednak, że przyszedł ten moment - mogę nadrobić (po raz 2 w przeciągu dwóch lat).
Grzeję się w cieple moich bliskich, dodajemy sobie otuchy, walczymy o siebie. A ja czytam w internecie smutne i pełne nadziei historie...potrzebuję myśleć i potrzebuję czuć.
Listopad - czas porządków.
Etykiety:
codzienność
Subskrybuj:
Posty (Atom)